czwartek, 19 stycznia 2012

Rozdział 5 : Wenus

Następnego dnia wstałam nieco wcześniej niż zwykle. Miałam dziś więcej rzeczy do zrobienia, między innymi pozbierać liście z ogrodu, które opadły z drzew. W końcu mamy późną  jesień.
Uszykowałam śniadanie dla Akir i Lorda i zaniosłam je do ich pokoi. Sama zasiadłam w kuchni, jedząc kanapki z serem. Za oknem słońce leniwie wychylało się zza horyzontu, sprawiając, że niebo przybrało barwę  purpury. Gdy skończyłam jeść, poszłam do łazienki by uczesać się i przebrać w mój uniform. Zacznę dziś od prania, potem muszę wybrać się do sklepu i ugotować obiad. Następnie zająć się ogrodem i przygotować podwieczorek i kolację. A więc... do pracy rodacy.

Tymczasem Akir zdążyła już zjeść swoje śniadanie, które składało się z jajek na twardo w majonezie. Nadal w samym podkoszulku i spodenkach, w których spała, wyszła z pokoju i obserwowała mnie ze schodów jak krzątam się po głównej hali.
- Czeeeść Kaguuurciaa! - usłyszałam i spojrzałam na nią z dołu.- Co tak wcześnie już pracujesz?
- Ktoś musi.
- Hee...? - ziewnęła przeciągle. - Daj spokój i chodź ze mną na miasto. Poderwiemy jakieś ciacha .
- W tych ubraniach na pewno coś wyrwiesz. -  lekko przechyliłam głowę w bok i zaśmiałam się kpiąco.
- No będą lecieć na cycki jeden po drugim! - zachichotała. - No chodź, będzie fajnie Kagu!
- Chciałabym, ale mam dużo pracy. Proszę o wybaczenie, muszę zrobić pranie.
Chyba burknęła coś w stylu 'Co tak formalnie' i zrobiła obrażoną minę. Po chwili się jednak odezwała:
-Jak chcesz, to idę sama.
-Proszę na siebie uważać.
---
Wysiadając z autobusu, popędziła wprost do  środka ogromnego centrum handlowego.
- WITAJ POWIETRZE, KTÓRYM MOŻNA ODDYCHAĆ! - mimo że krzyknęła najgłośniej jak mogła, nikt z tłumu ludzi nie zwrócił na nią uwagi.- No więc na początek zwiedzimy empik, potem wszystkie sklepy z ciuchami, jakieś drogerie...
Jak powiedziała, tak też zrobiła. Czerwonowłosa wbiegła do przedziału z czasopismami...przypadkowo potrącając jedną osóbkę.
- O mój Boże, najmocniej cię przepraszam! Taka zakręcona dzisiaj je-
- Nic nie szkodzi - dziewczyna wstała z ziemi i wróciła do czytania. Miała średnio długie, czarne włosy z czerwonymi końcówkami, oczy koloru żywej czerwieni i trochę bladą skórę. Jednak to, co ją najbardziej wyróżniało spośród innych to jej...kocie uszy i nietypowy ubiór.
'Chyba pierwszy raz spotykam prawdziwą goth -loli" pomyślała Akir. Przyglądała się dziewczynie kątem oka.
- Co się gapisz? - zapytała nie patrząc na Akir.
- E-ech! Prze-przepraszam!
- Wiesz, gapienie się nie jest czynnością przyjemną, jeśli gapi się jedna osoba.
- Chyba masz rację... - postanowiła się poddać i wróciła do przeglądania czasopism.
Nagle obie upadły na zięmie i zatkały sobie uszy z powodu przeraźliwego jęku syreny alarmowej .
Zaraz pojawił się komunikat : Prosimy wszystkich o jak najszybsze opuszczenie budynku, w środku grasuje bardzo niebezpieczne stworzenie, w tej chwili kieruje się  do segmentu pierwszego...
- To segment, w którym jesteśmy! - Akir krzyknęła przerażona.
- Prosto w moje ręce. Nie myślałam, że będzie tak łatwo. - kocica odłożyła czasopismo i powoli skierowała się do wyjścia z empiku.
- O czym ty mówisz!? Przecież nawet nie wiesz co to jest!
- Zaraz się dowiem. - kopnęła nogą w regał z książkami tak, że runął na regał ze szklanymi pamiątkami, który narobił hałasu.
- C-Co ty robisz!?
- Zwabiam zwierzynę.
- Ż-że co!? Zwabiasz!?...Kim...Kim ty do diaska jesteś!?
W tej chwili usłyszały ogłuszający jęk,potem warczenie i coś jakby tłuczenie szkła. Nim się obejrzały, stała przed nimi ohydna bestia  z długimi, przednimi kończynami i z tylnymi, przypominającymi kopyta konia. Pokryta była oślizgłą, czarną skórą. Wyglądało na to, że nie posiadała oczu.
- Co...co to jest....- Akir cofnęła się przerażona.
- Demoniczny pies. - odparła sucho tamta. - Schowaj się za regałem z płytami i za nic nie wychodź. Zaraz to skończę.- zbliżała się powoli do bestii.
- Ale..
- JUŻ!
Akir  nie czekając na dalsze polecenia rzuciła się w ucieczkę, zobaczyła jednak, że bestia ruszyła za nią i skoczyła na czerwonowłosą. Zanim jednak jej dosięgła, znowu dało się słychać przeraźliwy jęk potwora. Akir poczuła  ciepło.
Gdy się odwróciła, ujrzała cały sklep w płomieniach. Wzrok jednak dosięgnął czegoś innego.


Dziewczyna stała cała i zdrowa, śmiejąc się kpiąco. Dookoła jej ciała i dłoni co chwila iskrzyły się płomienie.
- Pytałaś o moje imię - odwróciła głowę w stronę czerwonowłosej, która teraz wstała i otrzepała się z popiołów.

Mam na imię Ewela.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz