- A więc, nadal macie zamiar w to brnąć?- anioł przybliżył się to nich i lekko zatrzepotał skrzydłami.
- Tsk! - Królik opuścił topór. W jego oczach widać było irytację.
- Shane...- czerwonowłosa skarciła go wzrokiem - Jeżeli się nie wycofamy, to on nas zabije!
Przez jakiś czas panowała cisza. W końcu usłyszałam jak mój pan wzdycha :
- Zwykłe maszyny do zabijania...- podszedł bardzo blisko czerwonowłosej i dotknął jej policzka. - Tak młoda, a tak splamiona krwią.
- Nie dotykaj mnie! - odepchnęła go od siebie. - Nic o nas nie wiesz!
- Wręcz przeciwnie. - powiedział donośnym głosem i odchrząknął. - Akir Kotova, urodzona 19 listopada 1994 , opuściła dom rodzinny w wieku 12 lat gdy odkryła swoje paranormalne umiejętności, przyłączyła się do rządowej organizacji M.I.R.A.C.L.E. w celu zwalczania 'nieczystości'. Myślałaś, ze będziesz pomagać innym?
Spuściła głowę w dół. Chyba się popłakała. A on dalej w to brnął.
- Shane Otani. Urodzony 3 kwietnia 1994 , wstąpiłeś razem z Akir do rządu z powodu...
- Przestań! - Akir opadła na kolana. - Błagam, wystarczy! Zrobię wszystko, tylko przestań mówić te rzeczy!
Shane posłał je mordercze spojrzenie,
- Głupia! Po co to po-
- Zrobisz wszystko? - czarnowłosy spojrzał na nią z góry. - Dobrze. A więc bez względu na decyzje swojego partnera, przyłączysz się do nas i porzucisz swoją pracę.
Wreszcie nie będę musiała sprzątać sama.
- Nie będziesz miała żadnych obowiązków domowych.
Zabiję go miotłą i szufelką w nocy.
Czerwonowłosa spojrzała się na wspólnika. Ten zaś odwrócił się na pięcie i bez słowa skierował się w stronę wyjścia.
- Shane! Nie.... nie zostaniesz ze mną!?
- Sama się w to wpakowałaś, więc sama sobie radź. Nie licz na moją pomoc. A ty - spojrzał na mnie przez ramię .- Jeszcze cię kiedyś dorwę. Tsk.
- Shane... ty... ty kretynie! - krzyknęła, gdy znikał za progiem drzwi.
- Czyżbyśmy tu mieli love-konflikt? - szef odparł z krzywym uśmiechem na twarzy.
- C-co? W-wcale nie! - nadęła policzki wkurzona - To tylko kolega z pracy! A tak w ogóle, to jak ty masz na imię? - Chyba się zarumieniła.
- Hm. Mów mi Lord i się dogadamy.
... Co to miało być? Udało jej się za pierwszym razem to wyciągnąć?
- Myślę, że Kagura też już zaspokoiła swoją ciekawość .
- Tak, Milordzie.
- W-wasza dwójka chyba świetnie się dogaduje ehehe...- Akir odparła zażenowana.
- Oczywiście - oboje odpowiedzieliśmy z ironią w głosie, posyłając sobie nawzajem fałszywe uśmieszki.
---
Tak więc nasz duet stał się tercyną, po krótkim sprawozdaniu Akir wiedziała już kim jesteśmy i co jest naszym celem. Powiedziała, że dopóki nie musi harować to wszystko jej jedno. Zajebiście.
Pokazałam jej pokój, w którym będzie od dzisiaj spała i zaścieliłam nową pościel. Zaraz po tym zabrałam się do zamiatania na korytarzu. Widziałam, że mnie podgląda..
- O co chodzi? - Odwróciłam się i spojrzałam na nią. Chyba się uśmiechnęłam.
Wyglądała na strapioną.
- Jak ty sobie tu sama radzisz?
Czemu nie zapytała jak sobie radzę z tym leserem.
- Wszystko w porządku. To nic wielkiego.
- Na pewno nie potrzebujesz pomocy?
Pomocy? Tak.... Niech ktoś mnie wyrwie z tego piekła, w jakie się wpakowałam.
- Nie.
- Hej, Kagu, mam pomysł!
- Kagu?...
- Zostańmy przyjaciółkami! - powiedziała ze szczerym uśmiechem na ustach.
- Zależy, co rozumiesz przez słowo 'przyjaźń'.
- No, oczywiście chodzenie na zakupy, wypłakiwanie się jedna do drugiej gdy jakieś ciacho nie zauważy naszego piękna i dużo zabawy. - zaśmiała się. - No to jak?
Ech... raczej mi to nie zaszkodzi.
- Niech ci będzie - nim zdążyłam wrócić do zamiatania, poczułam jak coś CIĘŻKIEGO wiesza się na mnie.
- YEAH! - Mogłam się domyślić że to Aki. - To gadaj co wiesz o Lordzie - Zrobiła minę jakby zobaczyła diament na wyprzedaży.
- Nic.
- Jak to nic? Jesteś jego pokojówką!
- ... No więc z punktu widzenia pokojówki : Leser, siedzi cały czas za biurkiem i wcina co mu przyniosę, podejrzewam że nawet but wyłowiony z fontanny w ogrodzie byłby daniem głównym, zawsze robi mi na złość i wchodzi w zabłoconych butach i wygląda jak potwór z bagien.
- Dziękuję za twoją opinię, następnym razem ściągnę buty i postaram się zmienić mój wygląd - Lord stał tuż za mną z tym swoim anielskim uśmiechem.
No to mi się dostanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz